Przejdź do treści
Strona główna » Blog » Czego uczy Erasmus? 6 rzeczy, których nauczył mnie Erasmus

Czego uczy Erasmus? 6 rzeczy, których nauczył mnie Erasmus

Erasmus – to były czasy. Wbrew przekonaniom Erasmus to nie tylko wieczne imprezy, ale też sporo zdobytej wiedzy i doświadczenia. Wybierasz się na Erasmusa? A może jeszcze nie jesteś pewna, czy chcesz jechać i szukasz informacji, czy rzeczywiście warto? Z tego artykułu dowiesz się, czego uczy Erasmus oraz jaką wiedzę zdobyłam podczas 5 miesięcy w Hiszpanii.

Czego uczy Erasmus?

Pojechałam na Erasmusa dwukrotnie. Podczas mojego pierwszego wyjazdu nauczyłam się sporo nieoczywistych rzeczy, dlatego zachęcam Cię, byś spojrzała na Erasmusa w inny sposób. Piszę ten artykuł w hiszpańskiej Murcji – mieście, które stało się moim domem na 5 miesięcy w 2019 roku. Czego uczy Erasmus? Zobacz sama!

 

Erasmus uczy… przedsiębiorczości

Dla niektórych wyjazd na Erasmususa może być pierwszym momentem w życiu, kiedy wyprowadzają się z domu rodziców – nie tylko do obcego miasta, ale też kraju. To pierwszy raz, kiedy sami lecą samolotem albo sami muszą znaleźć mieszkanie w zupełnie obcym miejscu. Dla mnie był to pierwszy raz, kiedy mieszkałam za granicą. Nie stresowałam się samym wyjazdem, bo wcześniej podróżowałam sama, więc na myśl o mieszkaniu w Hiszpanii czułam ogromną ekscytację.

Często dopiero podczas Erasmusa zaczynasz sama zarządzać finansami. Ja nabyłam nawyk niemarnowania jedzenia, ponieważ produkty spożywcze za granicą były odrobinę droższe niż w Polsce, a budżet był ograniczony. Dzięki temu potrafiłam lepiej sobie radzić z planowaniem posiłków i oszczędzać pieniądze.

 

Niech mury runą

Czego uczy Erasmus? Bez wątpienia największą zaletą programu jest to, że można lepiej poznać różnorodne kultury, nauczyć się z nimi obcować oraz stać się bardziej otwartym. Pojechanie na Erasmusa otwiera okno na świat, poszerza horyzonty, pozwala pozbyć się wielu uprzedzeń, a przy tym dekonstruuje przekonania kulturowe i burzy mury, które tworzyliśmy przez lata w naszych głowach.

Koniecznym warunkiem jest przebywanie w międzynarodowym towarzystwie oraz otaczanie się osobami z różnych krajów. Jeśli zamkniemy się tylko na osoby z Polski, nie nauczymy się tak dużo, jak nauczylibyśmy się od międzynarodowych studentów czy lokalsów. Erasmus wykreował moje obecne postrzeganie świata i wpłynął na to, przez jakie okulary aktualnie patrzę na świat.

Impreza halloweenowa, która przeszła do historii.

Erasmus uczy… języka

Właściwie w moim przypadku 4 języków. Podczas Erasmusa w Hiszpanii przez 5 miesięcy rozmawiałam głównie w języku Cervantesa, dlatego bardzo rozwinęłam swoje umiejętności lingwistyczne. Nie musisz znać angielskiego na wybitnym poziomie; wystarczą podstawy języka, chęci i duże pokłady wewnętrznej motywacji.

Najważniejsze to pokonać barierę językową i zacząć rozmawiać w obcym języku, na przykład z przyjaciółmi z innych krajów. Nawet dzięki zwykłej, codziennej rozmowie możesz się głęboko zanurzyć w kulturze kraju. Dodatkowo otaczaj się językiem ze wszystkich stron, na przykład słuchaj lokalnej muzyki albo czytaj wszystko, co wpadnie Ci w rękę.

 

W innych krajach jest… inaczej

Dzięki wymianie za granicą mogłam zobaczyć, że w innych krajach żyje się inaczej, a co za tym idzie, inaczej niekiedy znaczy lepiej. Erasmus z pewnością przyspieszył moją przeprowadzkę za granicę oraz chęć mieszkania na stałe w innym zakątku świata. Odkryłam, że życie jest zbyt krótkie, by spędzić je na mieszkaniu tylko w jednym miejscu. 

Posłuchaj również tego odcinka podcastu: Jakie są wady bycia nomadą?

 

¿Vamos?

Czego uczy Erasmus? Zdecydowanie większej swobody, luzu i spontaniczności.

Wspólne wyjście na piwo w środku tygodnia? Czemu nie? I tak nie mam nic do roboty.

Wynajęcie auta i zwiedzenie Andaluzji za 2 tygodnie? Jasne, zróbmy to!

Szukanie dzikiej plaży po ciemku, żeby spać na niej bez namiotu? Brzmi spoko!

Autostop do Malagi? Możemy spróbować — co mamy do stracenia?

Hiszpański karnawał w pobliskim miasteczku? Trzeba poszukać busów!

Powrót stopem do Murcji. Esencja erasmusowych przygód w jednym zdjęciu.

Adiós musi być krótkie

Ostatni dzień Erasmusa był zarówno najszczęśliwszym, jak i najsmutniejszym dniem całego mojego pobytu. Ba! Może nawet całego mojego życia. To dzień, w którym zdałam sobie sprawę, że przeżyłam najcudowniejsze 5 miesięcy w moim życiu, które właśnie się kończą. Już nigdy nie będzie tak samo.

Ale to nie oznacza, że nie będzie dobrze, po prostu będzie inaczej. Wspomnienia zostają w środku, a gdy patrzę na wspólne zdjęcia, momentalnie przywołuję z nostalgią cudowne chwile.

To były imprezy, wycieczki i podróże, festiwale i koncerty. To były też międzynarodowe kolacje ze znajomymi z wielu krajów i wspólne gotowanie. To było oglądanie wszystkich części Shreka do białego rana i śmianie się z głupich opowieści. To był taniec przy akompaniamencie reggaetonu i wspólne powroty do domu o 6 nad ranem.

***

Byłaś już na Erasmusie, czy dopiero się wybierasz?

Czego Ty się nauczyłaś?

Podziel się w komentarzu!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *